Rafał Gręźlikowski - podróżnik o jednej nodze daje naszym rowerom niezły wycisk

Rafał Gręźlikowski to postać nietuzinkowa. Jest on byłym żołnierzem, wielokrotnym mistrzem i reprezentantem Polski w wyciskaniu ciężarów, nurkiem i spadochroniarzem, a także ekstremalnym podróżnikiem rowerowym.

Jest "byłym" żołnierzem, ponieważ podczas służby na okręcie marynarki wojennej w skutek ciężkiej choroby nowotworowej stracił nogę, co uniemożliwiło mu dalszą pracę w wojsku. Musiał także zrezygnować z nurkowania i skoków o spadochronie. 

Nie zrezygnował jednak z aktywnego życia i postanowił udowodnić, że osoba niepełnosprawna może nadal osiągać bardzo dużo. Dzięki swoim osiągnięciom Rafał daje nadzieję osobom po amputacjach, a także stanowi wzór i źródło motywacji dla weteranów, którzy wracają do kraju po misjach.




Mimo utraty nogi Rafał nie porzucił swojej pasji do wyciskania ciężarów i już jako osoba niepełnosprawna osiągnął w tej dyscyplinie liczne sukcesy w tym mistrzostwo Europy i wielokrotne mistrzostwo Polski. Coraz bardziej pochłaniał go też rower. Na swoim fat bike'u wziął udział w wyścigach i realizował fascynujące wyprawy jak choćby zimowy wjazd na Śnieżkę czy wyprawa do Serbii.



W kwietniu 2017 roku Rafał zamienił swojego Fat Bike'a na znacznie lżejszy i szybszy rower Peleton 8 Speed produkcji Loca Bikes, na którym  dalej zdobywa świat. 



Do tej pory Peleton przejechał już z Rafałem tysiące kilometrów, między innymi w ramach wyprawy podhalańskiej (wjazd rowerem na najwyższy dostępny dla rowerów szczyt Tatr) czy wyprawy szlakiem zamków Dolnego Śląska. W lipcu i sierpniu 2017 roku Rafał odbył na Peletonie ponad 5 tygodniową podróż po Szkocji. Rower mimo obciążenia sięgającego nawet 200 kg (Rafał + woda + bagaż) sprawuje się bardzo dobrze. W Szkocji mimo bardzo intensywnych i długotrwałych opadów deszczu, stromych podjazdów i dużego obciążenia rower nie zawiódł ani razu. Rafał nie musiał zmieniać nawet dętki, a warunki naprawdę nie były sprzyjające. 

Dlaczego Rafał wybrał rower tego typu? Zależało mu na lekkiej, szybkiej oraz możliwie bezawaryjnej i prostej konstrukcji. Dzięki Peletonowi może pokonywać więcej kilometrów w ciągu jednego dnia, opony, które poza świetnymi właściwościami na asfalcie umożliwiają mu komfortową i pewną jazdę także w cięższym terenie. Piasta nexusa 8 montowana w naszych rowerach miejskich poza bezawaryjnością i szerokim zakresem przełożeń ma jeszcze jedną ważną zaletę - poprzez zmianę zębatki np. z 17Z na 23Z rower zamienia się z miejskiego ścigacza w maszynę, potrafiącą pokonywać nawet całkiem znaczne wzniesienia. W przypadku wyprawy podhalańskiej i szkockiej nawet zamiana zębatki na taką z 23 zębami jednak nie wystarczyła aby wwieźć ponad 200 kg na znaczną wysokość. Szybka zmiana tarczy z przodu z 44z na 28z wystarczyła i z takim przełożeniem Rafałowi już żadna góra nie jest straszna.

Oto co Rafał sam napisał o rowerze Peleton 8 od Loca Bikes:

"Loca bikes !
Gdyby zaledwie rok temu, ktokolwiek zapytał mnie co sądzę o rowerach "uszytych" przez tą markę - zapewne odpowiedziałbym: "idealna propozycja dla ludzi trzymających się miasta, szos" Ale zdecydowanie nie dla mnie ! Ja lubię zjechać w teren, na bezdroża, wożę ze sobą namiot i kilkadziesiąt kilogramów rozmaitego bagażu w sakwach. Zapewne w jeden dzień zajechałbym taki rower na szlaku ! :) 
No i minął rok...
Góral na 29 calowych kołach i fat bike na którym zdobyłem zimą Śnieżkę - poszły w kąt. A ja rozpocząłem przygodę z miejskim rowerem, dozbrojonym w dwa solidne bagażniki i pełen komplet wyprawowych sakw. Uczyłem się jazdy na pozornie łysych oponach i niepewnie obserwowałem zachowanie roweru na coraz trudniejszych szlakach. Zmieniłem obie zębatki, żeby nie katować się tak na podjazdach. Zamontowałem moje stare, wysłużone siodełko. I nagle siedziałem w samolocie do Szkocji ! :) 
Wiedziałem już, że ten rower daje radę w rozmaitym terenie ! Wszak zdobywałem na nim nawet słowackie Tatry Wysokie ! :) Jednak wyprawowa rzeczywistość miała to wszystko najlepiej zweryfikować :) Przeczuwając, że nie będzie lekko, zabrałem ze sobą nawet 10 szprych na wymianę. Sakwy wprost pękały w szwach od ilości bagaży. A rower był tak ciężki, że nawet odrobinę nie dawał się podnieść ! :)
Zaczęły się górzyste podjazdy i kolejne dni w deszczu. Zdecydowanie na szlaku mojej wyprawy najwięcej było nawierzchni asfaltowych. Chociaż szkocki asfalt nie raz przypominał raczej szutrową drogę, zalaną czymś, co spaja te wszystkie kamyczki od spodu w jedną całość. Po czym jechało mi się z wyraźnymi oporami toczenia ! Nieuchronnie pojawiły się też dalekie od wielkomiejskich standardów drogi polne, górskie, kamieniste, błotniste - co tylko fantazja może podpowiedzieć :) Jednego razu jechałem po tak kanciastych, ostrych kamieniach, że tylko wyglądałem pierwszej złapanej gumy. Ale dystans po takiej nawierzchni był zbyt odległy aby iść pieszo ! Bywało że pomimo potwornego obciążenia, musiałem jeszcze zawiesić na rowerze, w specjalnym zbiorniku 10 litrów wody, kiedy nocowałem z dala od jakichkolwiek strumieni. Oj nie miał lekko ten rower ! 
Mniej więcej w połowie wyprawy zauważyłem że od codziennego deszczu, zardzewiały mi śrubki przy większości rowerowych sprzętów (np. lampki) oraz łańcuch (na szczęście miałem niezbędny serwis przy sobie). Wychwyciłem też śrubę, dociskającą tylną oś/napinającą łańcuch, która pod wpływem przeciążeń aż się brzydko wygięła... Te problemy były jednak na tyle błache, że robiłem swoje wyglądając raczej jakiejś naprawdę poważnej awarii ! Tak minęło mi pięć i pół tygodnia zmagań i poważna awaria nie nadeszła ! Jak to jest, że pozornie dużo bardziej "kruchy" rower od moich dwóch poprzednich - okazał się nabardziej bezawaryjnym ? - nie wiem ! Ale nie złapałem nawet jednej gumy, nie wymieniłem nawet jednej szprychy ! Ślad tych wszystkich wyzwań najbardziej odcisnął się chyba jeszcze na rozciągniętym łańcuchu :) Na którym jeszcze jeżdżę :) 
To był eksperyment. Nawet nie było wiadomo czy przerzutki Shimano Nexus, schowane w tylnej osi - dadzą radę przy takich przeciążeniach. 
Teraz już wiem że to nie była jednorazowa przygoda z moim Peletonem od Loca Bikes. Z wyjątkiem okołozimowych klimatów - mianuję go moim najbardziej wartym zaufania rowerem wyprawowym ! A księga naszych przygód już mieni się najpiękniejszymi opowieściami :) Choć to dopiero jej pierwszy rozdział... ! :)
"


Więcej o przygodach Rafała przeczytacie na jego blogu Bike Dreams

Poniżej kilka zdjęć z dotychczasowych wypraw Rafała na rowerze Peleton 8 Speed. Zdjęcia i relacje z planowanych wypraw będziemy tutaj zamieszczać na bieżąco: