Keirin - ostrokołowe wyścigi w Japonii

Historia ostrego koła ocieka klimatem profesjonalnego sportu (o historii, filozofii i kulturze ostrego koła pisaliśmy we wcześniejszym artykule). Obree, Boardman, tak jak wielu ich poprzedników i następców budowali ten sport i kulturę cegła po cegle próbując łamać kolejne rekordy, czy to w jeździe sześciodniowej, czy bardziej współczesnej jeździe godzinnej. Mówili wiele o przywiązaniu do ostrego koła, a gdybyście poczytali o nich trochę więcej zauważylibyście, że to ta ich prawdziwa,  jedyna sportowa miłość. Oni wszyscy kochali te torowe maszyny, które nieustannie budowali, ulepszali i ostatecznie rozpędzali do coraz większych prędkości na welodromach Europy. Jak dla mnie to byli profesjonaliści, a jednocześnie wielcy entuzjaści prostoty ostrego koła. Ale to było tu, u nas na starym kontynencie, a co działo się gdzie indziej na świecie? Czy ostre koło było popularne tylko tu? Odpowiedź nasunie się sama zaraz po tym jak zawiesimy oko na kolarskiej historii Japonii. Wtedy to przed oczyma pojawi się coś, co było i ciągle jest nazywane K E I R I N. Zostajemy jeszcze na chwilę w sportowym ostrym kole, aby w skrócie opowiedzieć o niezwykłym keirinie…    



O keirinie zacznę od tyłu. Choć mógłbym zacząć banalnie od definicji, może nawet od tego, że to szybkie, ekscytujące, a co za tym idzie, naturalnie dochodowe, oficjalnie zarządzane wyścigi w Japonii, które odbywają się już od 1948. Oficjalne? No tak, bo taki oficjalny status potrzebował keirin, aby stać się bardzo łakomym kąskiem dla bukmacherów, w czasach kiedy tylko keirin i wyścigi konne były dopuszczone do „przynoszenia zysku” z zakładów hazardowych w całej Japonii. 


 

Sportowi hazardziści nie mieli wielkiego wyboru i może to jedna z przyczyn, dla których keirin stał się taki popularny w Japonii, a razem z nim potężna kultura budowania rowerów torowych. Ah, jak piękne rzeczy oni tam robią w tych małych, jednoosobowych,  uroczych warsztatach! To właśnie ta część historii japońskiego keirinu uwiodła mnie najbardziej. Ale to za chwilę i może jednak opowiem po kolei.

 


Keirin przez ponad 70 lat ewoluował do obecnej formy, w której to 9 zawodników jedzie za nadającym coraz szybsze tempo prowadzącym do momentu, w którym pozostaje 1,5 okrążenia. Wtedy to zawodnicy rozpoczynają sprint napinając łydki do granic wytrzymałości osiągając do 70 km/h! Szybko, nie? To jest obecny japoński keirin. Wcześniej wspomniałem, że to dochodowy sport dla hazardu w kraju kwitnącej wiśni i jak pewnie się domyślacie nie miałem na myśli dobrej strony mocy. Keirin był napiętnowany za to, że jest sportem przekupnym, że wyścigi były ustawiane, a korupcja jest w nim wszechobecna. Obstawianie keirinu to jednocześnie pewnego rodzaju sztuka i nauka, bo jak inaczej nazwać tak zaawansowane obstawianie oparte na taktyce, analizie grup krwi, układzie gwiazd i osobistej relacji między poszczególnymi zawodnikami? A tak oni tam to robią. No cóż polityka pieniądza w sporcie rzadko mu służy. 

Ale kerin to przede wszystkim długoletnia tradycja, piękno kolarskiej walki na torze na ostrych kołach. Jak mówi właściciel Keirin Cycle Culture Cafe z Berlina: „Keirin to niezwykle intensywny i zacięty wyścig. Przepychają się walcząc o pozycję. Przypominają kurierów, przedzierających się pomiędzy samochodami w ruchu miejskim, próbując wcisnąć się w lukę pomiędzy innym zawodnikami”. 

 


Te ostatnie 1,5 kółka jest serio niesamowite, musicie to zobaczyć na youtube ->


 

Może i słyszeliście już gdzieś o keirinie, ale czy widzieliście, że jego zawodnicy nie są postrzegani jako sportowcy? W Japonii keirin to po prostu zawód i to taki, który uzyskujesz po ukończonej wcześniej szkole. Przyszli zawodnicy keirinu muszą ukończyć szkołę, która trochę przypomina komunistyczną szkołę wojskową.  Można się do niej dostać bez względu na wiek, a jedyne wymagania to brak powiązań z yakuzą i zdane testy medyczne. Trwa ona pół roku i na jedną turę przyjmuje 75 uczniów. To taka szkoła rygoru i dyscypliny: pobudka o 6:30, wszyscy mają łyse głowy, a na torze obowiązują inne kolory kasków kwalifikujące ich kolarskie zdolności np. czarny to kolor dobrego sprintera, a niebieski to kolor oznaczający to, że nie jesteś jeszcze ukierunkowany, więc lepiej pracuj nad żelazną łydką! 

 


Dzisiaj treningi w szkole keirinu to pełen profesjonalizmwyznaczanie progów tlenowych, nauka taktyki, ale także wtłaczanie zasad moralnych i nauka historii keirinu. Kiedyś natomiast było ponoć bardziej prymitywnie, np. zabójcze sprinty pod górę aż zawodnik zwymiotuje z wysiłku. Aby ukończyć szkołę z pozytywnym wynikiem trzeba pokonać 1 km w mniej niż 1 min 15s. Dałbyś radę?

Naznaczony hazardem, zaciętą rywalizacją, surową szkołą, świat keirinu wnosi coś jeszcze. Coś pięknego i mającego dużo wspólnego z filozofią ostrego koła. Mam na myśli tą wieloletnią tradycję budowania ręcznie rowerów torowych, które są tak ślicznie proste w swojej konstrukcji i designie, a jednocześnie piekielnie szybkie. Jak zajrzycie do jednoosobowego warsztatu Akio Tanabe w Tokio, który jest głównym konstruktorem kultowych ram Kalavinka, ujrzycie urok rzemiosła uwodzącego wieloletnim doświadczeniem w tym framebuildingu opartym na stali Columbusa, czy Reynoldsa. Niesamowity klimat!  

 


Wszystkie komponenty użyte do budowy roweru przeznaczonego do keirinu muszą być oznaczone rozpoznawalnym znaczkiem Japońskiego Związku Kolarskiego - NJS, mam na myśli nawet ogniwa łańcucha. Mógłbym pisać długo o pięknie tych urokliwych, jednoosobowych warsztatów, gdzie rzemiosło jest religią, ale byłoby to egoistycznym łechtaniem mojego rowerowego ego. Tak więc, jeżeli fascynujesz się ostrym kołem to koniecznie sprawdź ten klimat!

W kolejnym artykule ruszymy do Nowego Yorku, aby poznać historię rowerowej kurierki, która przecież ostre koło ma w swoim DNA! 

Więcej informacji wkrótce.

Kuba z Loca Bikes