Siły działające na rower
Słoneczna sobota, zero wiatru, Ty i malownicza trzygodzinna gravelowa trasa – brzmi wspaniale, prawda? Wyobraźmy sobie inną, nieco bardziej abstrakcyjną perspektywę – Twojego ulubionego roweru. Dla niego to niemal nieprzerwana walka o przetrwanie!
W dużym uproszczeniu, optymalna kadencja, czyli liczba obrotów korbą na minutę (RPM), to okolice 90 RPM. Jak przekłada się to na taką sobotnią wycieczkę? 90 RPM × 3 godziny × 60 minut = 16200. Ponad 16 tysięcy obrotów korbą. Całkiem dużo, prawda?
Zakładając, że jedziesz w okolicach 30 km/h, moc generowana przez Twoje nogi to okolice 200 W. Sama liczba nie brzmi groźnie. Ale kiedy wpiszemy ją w kontekst ciągłego, cyklicznego wysiłku i 16 200 obrotów korbą, obciążenia robią się naprawdę ogromne. Ponadto, to tylko uśredniona wartość. Przy sprintach czy podjazdach skrajne siły są znacznie większe i dochodzą nawet do 1000-1500 W. Przy takich obciążeniach mówimy o uginaniu się mufy suportu o nawet kilka milimetrów względem swojej osi.
Taka 3-godzinna wycieczka to ekwiwalent wieszania się na półce czy umywalce z obciążeniem 30-50 kg kilkanaście tysięcy razy, wchodzenia po stromych schodach nonstop przez kilka godzin i aż 2500 spalonych kalorii.
Sprinty można porównać do stawania na pojedynczym pedale trzymając w rękach... lodówkę! Całkiem sporo jak na filigranowy środek transportu, który waży często mniej niż 10, a czasem nawet 8 kg.
Nasuwa się pytanie: jak rowery radzą sobie z takimi siłami? Skąd, jako użytkownik, możesz mieć pewność, że Twój egzemplarz to wytrzyma? Krótko mówiąc: kto i jak naprawdę dba o bezpieczeństwo roweru?
Kierownica, która nie przeszła testów, zaznaczone miejsca pęknięć
Kierownica, która poddała się w miejscu montażu klamkomanetkiCzy rowery na rynku są testowane
Z odsieczą nadciąga trzyliterowy skrót (tutaj wyobraźcie sobie dźwięk fanfarów!) – ISO oraz jego mniejszy brat, EN. Ten pierwszy oznacza International Organization for Standardization (Międzynarodową Organizację Normalizacyjną), drugi zaś European Norm (Normę Europejską). To właśnie te normy wiodą dziś prym wśród testów dla większości branż w Europie i na świecie, łącznie z naszymi gwiazdami wieczoru – rowerami.
Obecnie najpopularniejszą i najszerzej uznawaną normą jest ISO 4210, w której znajdziemy między innymi dokładne opisy i wymogi testów zmęczeniowych, które muszą przejść rowery wprowadzane na nasz rynek.
To właśnie ten typ testów, ze względu na cykliczną naturę obciążeń, którym w realnym użytkowaniu poddawany jest rower, uznaje się za rzetelny i najlepiej oddający rzeczywiste warunki pracy tego środka transportu.
Testy zmęczeniowe projektowane na specjalnych maszynach mają za zadanie jak najlepiej zasymulować realne siły, z którymi na co dzień zmagają się rowery.
To właśnie tak sprawdza się między innymi cykliczne obciążenie ramy przy pedałowaniu czy obciążenie widelca oraz główki przy wielokrotnym hamowaniu przednim hydraulicznym hamulcem tarczowym. Kto chociaż raz przeleciał przez kierownicę, ten dobrze wie, jak ogromne siły muszą działać na ten element roweru.
Każdy rower wprowadzany na rynek powinien spełniać odpowiednie normy bezpieczeństwa, a testy według ISO pozwalają ocenić, jak konkretna rama zachowuje się pod powtarzalnym obciążeniem i czy mieści się w założonych marginesach bezpieczeństwa. Tylko czy samo ISO naprawdę wystarcza?
Uszkodzona sztyca - ten model nie został przez nas dopuszczony do sprzedaży
Ta rama przeszła testy producenta, jednak przy bardziej restrykcyjnych normach, szybko się poddałaŚwiat poza ISO
Poleganie wyłącznie na testach ISO może wydawać się w zupełności wystarczające, pojawia się jednak kilka „ale”.
Osobny egzemplarz na każdy etap
Klasyczne testy zmęczeniowe ISO 4210 dopuszczają użycie osobnego egzemplarza ramy, dla każdego etapu testów. Wyobraź sobie, że producent wysyła do laboratorium trzy sztuki nowej ramy. Model najpierw przechodzi dziesiątki czy setki tysięcy cykli pedałowania. Na kolejnych etapach sprawdza się zachowanie widelca przy hamowaniu, a następnie np. kierownicy podczas sprintów. Haczyk? Każdy z testów odbywa się na osobnym egzemplarzu ramy. To wygodne uproszczenie, ale w praktyce zawyża obraz wytrzymałości całego roweru. W realnym świecie nie jeździmy przecież na trzech różnych sztukach.
Opieranie się na wewnętrznych testach fabryk
Dokumentacja ISO, na której opierają się producenci rowerów, bywa przygotowywana na podstawie wewnętrznych testów prowadzonych przez fabryki ram, często oddalone od siedziby marki o tysiące kilometrów. W takim przypadku firma bazująca w Europie może nie mieć możliwości zweryfikowania metodologii i jakości przeprowadzonych testów, co może prowadzić do błędów wynikających z niedbałości, błędnego zrozumienia, a w skrajnych przypadkach z nierzetelnego przedstawienia wyników.
Rezultat?
Jak mawia popularne przysłowie, papier przyjmie wszystko. W efekcie producent i końcowy sprzedawca mogą mieć mylny obraz wytrzymałości oraz bezpieczeństwa roweru, który oferują.
Dlaczego większość producentów opiera się tylko na EN/ISO
Sami długo wahaliśmy się, czy warto wykraczać poza standardowe testy ISO. Przeszkód jest niestety wiele:
Koszty
Tutaj sprawa jest bardzo jasna – testy zmęczeniowe ram są po prostu drogie. Ten koszt trzeba dodatkowo pomnożyć przez wszystkie modele ram, które chcemy przetestować, a w idealnych warunkach także przez wszystkie rozmiary. Koszt testów pojedynczej sztuki ramy może sięgać nawet 10 000 zł. Nic dziwnego, że oparcie się na gotowych testach producenta ramy wykonanych wewnętrznie wydaje się oczywistym wyjściem.
Destrukcyjność testów
Badania zmęczeniowe oddają zużycie ramy aż do końca jej cyklu życia. Każdy egzemplarz użyty podczas takich testów zamienia się więc w ogromny przycisk do papieru – nie można go użyć do budowy roweru, ponieważ poważnie zagrażałoby to bezpieczeństwu użytkownika.
Czas
Testy potrafią zająć nawet kilkadziesiąt dni. Do tego dochodzą wysyłki, komunikacja, a wszystko przemnożone przez liczbę modeli i egzemplarzy. Nagle okazuje się, że sezon znika, a przy wprowadzaniu nowego roweru nawet tygodnie mogą stworzyć wyraźną różnicę i znacznie uszczuplić sprzedaż.
Restrykcyjność
Wynik testów jest zerojedynkowy i nie ma tu miejsca na półśrodki, to PASS albo FAIL. Im bardziej restrykcyjne testy ramy, tym większe ryzyko, że dany model będzie trzeba poprawiać, wzmacniać jego elementy, przeprojektowywać albo kompletnie zrezygnować z danego designu czy fabryki, która nie zapewnia nam wymaganej jakości oraz bezpieczeństwa.
Jak zwiększyć bezpieczeństwo rowerów?
Wprowadzając na rynek nowy karbonowy model gravelowy – LOCA Libre CF – zadaliśmy sobie pytanie: co możemy zrobić, żeby zagwarantować użytkownikom naszych rowerów (i sobie, bo sami w końcu jeździmy na LOCAch) maksymalne bezpieczeństwo i pewność, że będą to maszyny na długie lata?
Rozwiązaniem okazało się niemieckie laboratorium EFBE (Engineering for Bikes) – pionier testów wytrzymałościowych ram rowerowych.
Rayo CF - w przypadku rowerów elektrycznych testy są szczególnie ważneO EFBE
EFBE to firma, która od 1995 roku działa, jak sami piszą, jako „anioł stróż” branży rowerowej. Rozwija i udoskonala testy wytrzymałościowe rowerów, a tym samym zwiększa bezpieczeństwo użytkowników. To wiodące laboratorium, do którego ze swoimi ramami zgłaszają się producenci z całej Europy, aby sprawdzić, czy ich produkty są bezpieczne. Uznaliśmy więc, że trudno o lepszego partnera do współpracy.
Dlaczego zdecydowaliśmy się zatem na niezależne testy, a nie jedynie dokumentację ISO przygotowaną przez współpracujące z nami fabryki?
Sprawdzona metodologia
Testy ram przeprowadzane na nasze zlecenie wykonuje akredytowane zgodnie z ISO laboratorium w Niemczech. Po ich zakończeniu otrzymujemy pełną dokumentację wraz z materiałami wideo oraz testowanymi próbkami ram. Dzięki dokładnym informacjom i komunikacji z laboratorium, w przypadku negatywnych wyników testów, możemy szybko i dokładnie zidentyfikować słabe punkty ram, a następnie poprawić projekty w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa i efektywności naszych produktów.
Symulacja oddająca realne warunki jazdy
Dzięki identyfikacji uproszczeń obecnych w najpopularniejszych testach ram EFBE udoskonaliło procesy i przygotowało własne, bardziej restrykcyjne procedury. Wszystkie etapy testów przeprowadzane są na tym samym egzemplarzu ramy, a sama metodologia pozwala na wierniejszą symulację wieloletniej jazdy na danym rowerze.
Jak testujemy ramy w LOCA BIKES
W LOCA naszą główną ideą jest tworzenie rowerów, na których sami chcemy jeździć. Ta filozofia dotyczy nie tylko doboru części, ale również całego procesu produkcji, technologii malowania, projektów ram i oczywiście testów ram oraz kontroli jakości. Jak dbamy zatem o to, żeby Wasze rowery były bezpieczne i niezawodne?
Wielostopniowa kontrola jakości
Nasze ramy sprawdzamy już po dostawie według kilkunastopunktowej listy. Później dochodzi do kontroli jakości powłoki lakierniczej po malowaniu, dokładności montażu na stojaku po złożeniu roweru oraz finalnej jazdy testowej, podczas której hamulce i przerzutki sprawdzamy w realnych warunkach. Dużo, prawda? I dotyczy to każdego pojedynczego egzemplarza roweru, który od nas wyjeżdża!
Rayo CF - test wytrzymałościRozszerzone testy wytrzymałościowe ram
Poza klasycznymi normami ISO/EN sprawdzamy nasze ramy w wiodącym niemieckim laboratorium EFBE – według bardziej restrykcyjnych niż ISO standardów i z pełną pewnością co do zastosowanej metodologii. Nie po to, żeby pochwalić się popularną naklejką ISO 4210, ale żeby zapewnić Wam maksymalne bezpieczeństwo naszych rowerów.
Technologia malowania
Współpracujemy z lakierniami, które znają rowery od lat. Cały czas testujemy nowe technologie, rodzaje powłok i podkładów, żeby dobrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do danego materiału i zamierzonego efektu końcowego.
Widzieliście zapewne naszą nową tytanową Brisę TI? Na razie nie oferujemy jej jeszcze w customowych malowaniach, a jedynie w anodzie. Ze względu na specyficzne właściwości tytanu podkłady użyte w ramach stalowych czy aluminiowych nie zapewniłyby w tym przypadku odpowiedniej wytrzymałości.
Brisa w ofercie malowań CSTM będzie dostępna już wkrótce, gdy tylko wybierzemy odpowiednie technologie.
Dążymy do perfekcji
W naszym przypadku wypuszczenie na rynek nawet jednego modelu ramy to ogrom pracy. Tylko tak możemy zapewnić Wam najlepszy możliwy produkt – niezawodny, szybki, wytrzymały, piękny i po prostu dający mnóstwo frajdy!


